Rządowa pomoc w kredycie
Plan antykryzysowy mający pomoc w spłacie kredytów osobom, które utraciły pracę długo pozostawał jedynie w fazie projektów. Zadziałać ma jednak szansę jeszcze w wakacje.
Analitycy uspokajają, że kredytobiorcy wykazali się żelaznymi nerwami, spłacając raty w czasie największych wahań franka. Ich zdaniem, mogło być gorzej - donosi dzisiejsza Gazeta Wyborcza.
Nie zmienia to faktu, że z każdym miesiącem lawinowo narasta liczba kredytów zagrożonych. Coraz częściej ludzie spóźniają się ze spłatą należności. Zaległości od jednego do trzech miesięcy ma obecnie dwa razy więcej osób niż przed rokiem, a tylko w ciągu ostatniego półrocza wartość "spóźnionych" pożyczek mieszkaniowych skoczyła o blisko 80 proc. W tej sytuacji oczekiwana jest szybka interwencja rządu, który od kilku miesięcy obiecuje doraźne rozwiązanie problemu w postaci zwrotnych pożyczek.
W odpowiedzi w ubiegłym tygodniu w piątek posłowie przyjęli ustawę o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych udzielonych osobom, które utraciły pracę. Ta zacznie obowiązywać nie wcześniej niż w sierpniu, musi ją bowiem przyjąć jeszcze Senat oraz podpisać prezydent.
Kto może liczyć na dopłaty do rat? Pomocą objęci zostaną ci kredytobiorcy, którzy po wejściu w życie ustawy stracą pracę i uzyskają status bezrobotnego z prawem do zasiłku, a także bezrobotni zarejestrowani w powiatowych urzędach pracy po 1 lipca 2008 r. Przepisy wykluczają natomiast udzielenie pomocy osobom, które zwolniono z pracy w trybie dyscyplinarnym lub na ich własne życzenie.
Ciekawostką jest jednak fakt, że o wysokości dopłat, które wynieść mogą maksymalnie 1,2 tys. zł miesięcznie przez rok nie będzie przesądzać kryterium dochodowe. Rząd zrezygnowal z niego ponoć w celu przyspieszenia prac nad projektem i szybkiego wdrożenia ustawy. Pewnym odpowiednikiem jest natomiast wprowadzenie dla potrzebujących rządowego wsparcia osób wymogu posiadania nie więcej niż jednego domu czy mieszkania, nawet lokatorskiego w spółdzielni. Zatajenie informacji w tym przypadku może kosztować dodatkowymi odsetkami ustawowymi, które obecnie wynoszą 13 proc. w skali roku. Pożyczkę tak czy inaczej trzeba będzie spłacić, choć nie od razu. Obowiązywać bowiem będzie dwuletni okres karencji.
Na realizację przepisów resort planuje przeznaczyć blisko 440 mln zł. Te powinny wrócić do budżetu w ciągu ośmiu lat. Czy jednak rzeczywiście tak będzie, czas pokaże.
W odpowiedzi w ubiegłym tygodniu w piątek posłowie przyjęli ustawę o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych udzielonych osobom, które utraciły pracę. Ta zacznie obowiązywać nie wcześniej niż w sierpniu, musi ją bowiem przyjąć jeszcze Senat oraz podpisać prezydent.
Kto może liczyć na dopłaty do rat? Pomocą objęci zostaną ci kredytobiorcy, którzy po wejściu w życie ustawy stracą pracę i uzyskają status bezrobotnego z prawem do zasiłku, a także bezrobotni zarejestrowani w powiatowych urzędach pracy po 1 lipca 2008 r. Przepisy wykluczają natomiast udzielenie pomocy osobom, które zwolniono z pracy w trybie dyscyplinarnym lub na ich własne życzenie.
Ciekawostką jest jednak fakt, że o wysokości dopłat, które wynieść mogą maksymalnie 1,2 tys. zł miesięcznie przez rok nie będzie przesądzać kryterium dochodowe. Rząd zrezygnowal z niego ponoć w celu przyspieszenia prac nad projektem i szybkiego wdrożenia ustawy. Pewnym odpowiednikiem jest natomiast wprowadzenie dla potrzebujących rządowego wsparcia osób wymogu posiadania nie więcej niż jednego domu czy mieszkania, nawet lokatorskiego w spółdzielni. Zatajenie informacji w tym przypadku może kosztować dodatkowymi odsetkami ustawowymi, które obecnie wynoszą 13 proc. w skali roku. Pożyczkę tak czy inaczej trzeba będzie spłacić, choć nie od razu. Obowiązywać bowiem będzie dwuletni okres karencji.
Na realizację przepisów resort planuje przeznaczyć blisko 440 mln zł. Te powinny wrócić do budżetu w ciągu ośmiu lat. Czy jednak rzeczywiście tak będzie, czas pokaże.
(bpawlak), 23-06-2009
Skomentuj
Komentarze — pokaż wszystkie
Brak komentarzy



